Lodówka pust­kami zaświeciła :) Bywa.
Prokrastynacja moja ukochana i wyjazdy przed­week­en­dowe sprawiły, że lodówa nie była zasilana nowym wkładem, a sporo z zawar­to­ści postanowiło dostać nóg albo przy­naj­mniej pięk­nego srebrzystego owłosienia :)
Wczoraj postanowiłem coś dobrego zjeść. Zaj­rzałem… i musiałem posilić się całą moją kreatyw­no­ścią, żeby coś zjadliwego z tego wypłodzić :)