Zaśnieżony Gdańsk

Nocne fotografowanie Gdyni odsypiałem zupeł­nie nie­kon­trolowanie do 12:30 w nie­dziele. Gdyby nie telefon to pew­nie jesz­cze póź­niej bym się obudził.
Za oknem malow­niczo sypało. Zebrałem się, wrzuciłem coś do żołądka i wybrałem się do Gdań­ska.
Sypało mocno, gęsto i zabieliło całe miasto. 

Nocne focenie Gdyni

Człowiek się nudzi wieczorami. Człowiek więc wtedy rzuca zew: “kto chętny na nocne focenie?” i od razu ma co robić, bo chętni wariaci zawsze się znajdą :) Tym razem w towarzystwie Janusza Mil­lera fociłem Gdynię. Gdzieś od 1:00 do 4:00 :)
Zaczęliśmy od fotografowania bul­waru nad­mor­skiego i ukoń­czonej (chociaż nie wygląda) syrenki wyrzeź­bionej w lodzie.
Pozostało nam więc focenie bulwaru.

Rzeźbienie lodowej syrenki

No dobra.  Za cholerę nie wiem po co w Gdyni syrenka. Co ma syrenka do Gdyni? Hm? No ale skoro nie­miecki artycha tak wymyślił to niech mu będzie ;)

Jeszcze Poolcamp i papierowe statki powietrzne i nie tylko ;)

Ała! Jamar dodał galerię zdjęć z Pool­campa, a dokład­niej z La Vity i okolic. Widać jak szalejemy z papierowymi zabawkami ;)

Po Poolcampowej imprezie ;)

Week­end minął pod znakiem Pool­campa. Po raz dziesiąty już spo­tkała się grupa trój­miej­skich “webow­ców inter­gując się przy bilar­dzie i nie tylko. Tym razem zasiliła nas pokaźna ekipa z War­szawy, wspomagana Poznaniem i Wroc ławiem. Były też mniej liczne, ale nie mniej war­to­ściowe delegacje z Lublina i Malborka ;)

Wyczytane w “Nocnym patrolu”

Mam prawo zrobić swój ruch. Jeden jedyny.
Gdybym tylko wiedział jaki

Papierowy przyjaciel dzieciństwa

Nie­dawno odwiedziłem moje kar­tony z książ­kami, które prze­chowuję u przyjaciółki w piw­nicy. U niej akurat leżą w więk­szo­ści nie­wiele warte książki, pod­ręcz­niki, porad­niki itp. śmiecie. 
Pomiędzy nimi odnalazłem jed­nak książkę, która towarzyszyła mi przez całe dzieciń­stwo. Dostałem ją od ciotki mając jakieś 4 lata. Ledwo wtedy składałem pojedyn­cze zdania z literek. O samodziel­nym czytaniu więk­szej książki nie było mowy. Czytała mi ją Mama i Bab­cia. More >

A jednak zaczął się dobrze…

Dwa magiczne słowa w telefonie… w tej chwili znaczą więcej niż cokol­wiek innego.
A ja wiem czego sobie życzę na ten nowy rok. Nie liczę na speł­nienie.. bo się nie da, ale jakieś marzenia i cele trzeba mieć.

Jeden się kończy drugi zaczyna

Pod­sumowania są w modzie. Niechże i będą. Pod­dam się temu połowicz­nie. Nie pod­sumuję wiel­kich wydarzeń, bo nie skupiałem się nad nimi w tym roku. Zawodowo… cóż. Jest lepiej, jest mi dobrze tam gdzie pracuje, ale nie zrobiłem nic na tyle wiel­kiego, żeby było o czym trąbić. Pod­sumowanie ograniczę do upusz­czenia pary z siebie i imitacji spo­wiedzi z grzechu bycia tym kim się More >

Spacer po oszronionym poligonie

Wybrałem się z Polą na spacer z rana przed pracą. Nie­daleko od domu, na poligonie na końcu Myśliw­skiej. Pogoda dopisała. Czyste niebo i –6ºC. Malow­niczy szron pokrył wszystko, a jeziorko na poligonie prawie całe skute pierw­szym cienkim lodem.