Pożar KFC
Wczoraj jechałem do pracy prosto z trasy z Warszawy. Zmarnowany maksymalnie (wyjazd o 5:15). Wjechałem do Trójmiasta i jadąc w kierunku centrum Gdyni myślałem jak to najem się w KFC przy drodze na granicy Gdańska i Sopotu… Dojeżdżam… patrzę, a tu KFC płonie… Nosz fak!
Wysiadłem i popstrykałem. No bo co?
Potem tylko w pracy śmierdziałem ogniskiem, ale co mi tam ;)
























about 1 year ago
Aparat we właściwym miejscu, we właściwym czasie. :)
about 1 year ago
Rozumiem, że skrzydełka były odpowiednio zarumienione ;-)
about 1 year ago
Byłem raz w KFC.
Wziąłem z dwoma kumplami skrzydełka “Hot Wings”.
Było hot, za bardzo.
Wracając do tematu notki, tak jak napisał Klisiu:
odpowiednia osoba, w odpowiednim miejscu.