Week­end minął pod znakiem Pool­campa. Po raz dziesiąty już spo­tkała się grupa trój­miej­skich “webow­ców inter­gując się przy bilar­dzie i nie tylko. Tym razem zasiliła nas pokaźna ekipa z War­szawy, wspomagana Poznaniem i Wroc ławiem. Były też mniej liczne, ale nie mniej war­to­ściowe delegacje z Lublina i Malborka ;)

25-foto-023

Naj­bar­dziej zin­tegrowały się ekipy nocujące u mnie (7 osób ;P) oraz u Tomka topy. Mieliśmy blisko, więc dla nas Pool­camp zaczął się w zasadzie w piątek wieczorem. Naj­pierw nad­ciągnęła Kash­mir, potem Wal­demar. Wieczór spędziliśmy z piwem i Scrab­ble u Tomka w domu. Wal­demar zabił nas historyjką powiedzianą z ułożonych w grze słów. Improwizacja pierw­sza klasa :) Szacun! :) Potem odwieź­liśmy Klisia do domu i prze­nieśliśmy się do mnie. Do Klisia i spo­wrotem prowadziła Kash­mir. Biedna, zestresowana… i zatrzymana przez policję :) Rutynowa kon­trola, jako nie­tutej­sza nasza pani kierowca została grzecz­nie pozdrowiona i pożegnana przez pana policjanta.

Po powrocie dotarli do na Filip Tep­per i Car­menee (Poznań i Wrocław). Impreza roz­kręciła się. Gogol został mak­symal­nie dopieszczony :)

24-foto-001

24-foto-010

24-foto-003

Trochę po pół­nocy zjechała ekipa w składzie Szatanielica, Ekate, Yano i kierowca Fanatyk. Mieli trochę przy­gód, ale dojechali w końcu szczęśliwie :) Zaraz ponich zjechała Bando, Ghati, Ipsen03 i Datrio. Impreza się rozkręciła :)

Fanatyk i Ghati ze szczegółami i choreografią opowiedzieli co się po drodze działo ;)

24-foto-047

24-foto-057

W końcu około 5 nad ranem wybraliśmy się (więk­szość) na spacer nad morze w Jelit­kowie i okrężną drogą do noc­nego na Przy­morzu, żeby lodówka nie świecila pust­kami ;) Fot z tego frag­mentu imprezy nie­stety nie ma :)

Kolejny dzień zaczął się śniadaniem w Chilli Willy przy plaży. Chilli con carne z marynowaną jalapeno to jest coś co mnie postawiło na nogi. Kolejny dzień z 3h snu to jed­nak nie w kaszę dmuchał :)

24-foto-070Potem był poranny spacer po plaży, kar­mienie łabędzi i inne takie tam atrakcje ;)

 

24-foto-10724-foto-076

Po spacerze więk­szość udała się do domów nałożyć makijaże itp, a ja z Bando i Ipsen0s pojechaliśmy na poligon na Morenie. Offroadowe atrak­cje to było miłe zakoń­czenie dnia ;) Do zmierz­chu jeź­dziliśmy po błotach, polach i wybojach :) Cudo! Ipsen03 świet­nie prowadzi w takim terenie, a z takim pilotem jak Bando nie zginie ;)

Przez te atrak­cje spóź­niliśmy się na bilard, ale i tak godzina gry została odfaj­kowana. Po bilar­dzie pojechaliśmy (Bando prowadziła, bo nie opar­łem się butelce piwa) do La Vity na obiad. Tu nie­stety nie mam swoich fot. Pozostaje obej­rzeć galerie Matipl, Tomka Topy oraz Har­nira. W knaj­pie bar­dzo smacz­nie wszyscy pojedli, popili, poroz­mawiali… popusz­czali samoloty (tak :/ to był mój pomysł :/). Potem wybraliśmy się na balety do gdyń­skiego Ucha. Nie­stety część wymiękła i około 1 w nocy wracaliśmy do domów :) Słaaaabizny par­kietowe :) Część wpakowała się w tak­sówkę, a ja z Bando, Ipsen03 i potem ze zgar­niętymi po drodze Ghati i Fanatykiem, popeł­zliśmy do auta i do domu. Bando wyręczyła mnie ponow­nie w powożeniu i przejechaliśmy spo­koj­nie całe trój­miasto w rytm muzyki Juras­sic 5 :)

Zalegliśmy na łóżkach oglądając Pulp Fic­tion. Wszyscy się szybko pospali ;)

Rano pobudka skoro świt… ok. 10 :) Odwiozłem Kash­mir na pociąg na połu­dnie, Car­menee stracila głos, reszta w cało­ści zwlokła się z łóżek i poszliśmy znowu do Chilli Willy, a potem na spacer nad morze.

25-foto-00925-foto-015

Pożegnaliśmy naj­pierw Car­menee i Filipa Teppera…

25-foto-024

25-foto-053

…potem pojechała reszta. 

No więc “#dziękizawczoraj” :)

Bylo miło, czasem do bólu prze­pony zabaw­nie, trochę ciasno, ale ciepło i przy­tul­nie, inten­syw­nie, bez­sen­nie, spacerowo, offroadowo, smacz­nie i przyjem­nie ;) Grunt to banda pozytyw­nie zakręconych ludzi zebrana w jed­nym miejscu :) 

Pozostałe foty, które się nie zmie­ściły w tym wpisie można zobaczyć w mojej galerii Pool­cam­powej. Miłego oglądania.

P.S. Dzięki dla Ghati i Bando za pozowanie :) Obiecane sesje to nie były, ale za to nie uciekały mi sprzed obiek­tywu :) No i prze­praszam, że chrapałem… ten wiek :D

bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark bookmark