Po Poolcampowej imprezie ;)
Weekend minął pod znakiem Poolcampa. Po raz dziesiąty już spotkała się grupa trójmiejskich “webowców intergując się przy bilardzie i nie tylko. Tym razem zasiliła nas pokaźna ekipa z Warszawy, wspomagana Poznaniem i Wrocławiem. Były też mniej liczne, ale nie mniej wartościowe delegacje z Lublina i Malborka ;)
Najbardziej zintegrowały się ekipy nocujące u mnie (7 osób ;P) oraz u Tomka topy. Mieliśmy blisko, więc dla nas Poolcamp zaczął się w zasadzie w piątek wieczorem. Najpierw nadciągnęła Kashmir, potem Waldemar. Wieczór spędziliśmy z piwem i Scrabble u Tomka w domu. Waldemar zabił nas historyjką powiedzianą z ułożonych w grze słów. Improwizacja pierwsza klasa :) Szacun! :) Potem odwieźliśmy Klisia do domu i przenieśliśmy się do mnie. Do Klisia i spowrotem prowadziła Kashmir. Biedna, zestresowana… i zatrzymana przez policję :) Rutynowa kontrola, jako nietutejsza nasza pani kierowca została grzecznie pozdrowiona i pożegnana przez pana policjanta.
Po powrocie dotarli do na Filip Tepper i Carmenee (Poznań i Wrocław). Impreza rozkręciła się. Gogol został maksymalnie dopieszczony :)
Trochę po północy zjechała ekipa w składzie Szatanielica, Ekate, Yano i kierowca Fanatyk. Mieli trochę przygód, ale dojechali w końcu szczęśliwie :) Zaraz ponich zjechała Bando, Ghati, Ipsen03 i Datrio. Impreza się rozkręciła :)
Fanatyk i Ghati ze szczegółami i choreografią opowiedzieli co się po drodze działo ;)
W końcu około 5 nad ranem wybraliśmy się (większość) na spacer nad morze w Jelitkowie i okrężną drogą do nocnego na Przymorzu, żeby lodówka nie świecila pustkami ;) Fot z tego fragmentu imprezy niestety nie ma :)
Kolejny dzień zaczął się śniadaniem w Chilli Willy przy plaży. Chilli con carne z marynowaną jalapeno to jest coś co mnie postawiło na nogi. Kolejny dzień z 3h snu to jednak nie w kaszę dmuchał :)
Potem był poranny spacer po plaży, karmienie łabędzi i inne takie tam atrakcje ;)
Po spacerze większość udała się do domów nałożyć makijaże itp, a ja z Bando i Ipsen0s pojechaliśmy na poligon na Morenie. Offroadowe atrakcje to było miłe zakończenie dnia ;) Do zmierzchu jeździliśmy po błotach, polach i wybojach :) Cudo! Ipsen03 świetnie prowadzi w takim terenie, a z takim pilotem jak Bando nie zginie ;)
Przez te atrakcje spóźniliśmy się na bilard, ale i tak godzina gry została odfajkowana. Po bilardzie pojechaliśmy (Bando prowadziła, bo nie oparłem się butelce piwa) do La Vity na obiad. Tu niestety nie mam swoich fot. Pozostaje obejrzeć galerie Matipl, Tomka Topy oraz Harnira. W knajpie bardzo smacznie wszyscy pojedli, popili, porozmawiali… popuszczali samoloty (tak :/ to był mój pomysł :/). Potem wybraliśmy się na balety do gdyńskiego Ucha. Niestety część wymiękła i około 1 w nocy wracaliśmy do domów :) Słaaaabizny parkietowe :) Część wpakowała się w taksówkę, a ja z Bando, Ipsen03 i potem ze zgarniętymi po drodze Ghati i Fanatykiem, popełzliśmy do auta i do domu. Bando wyręczyła mnie ponownie w powożeniu i przejechaliśmy spokojnie całe trójmiasto w rytm muzyki Jurassic 5 :)
Zalegliśmy na łóżkach oglądając Pulp Fiction. Wszyscy się szybko pospali ;)
Rano pobudka skoro świt… ok. 10 :) Odwiozłem Kashmir na pociąg na południe, Carmenee stracila głos, reszta w całości zwlokła się z łóżek i poszliśmy znowu do Chilli Willy, a potem na spacer nad morze.
Pożegnaliśmy najpierw Carmenee i Filipa Teppera…
…potem pojechała reszta.
No więc “#dziękizawczoraj” :)
Bylo miło, czasem do bólu przepony zabawnie, trochę ciasno, ale ciepło i przytulnie, intensywnie, bezsennie, spacerowo, offroadowo, smacznie i przyjemnie ;) Grunt to banda pozytywnie zakręconych ludzi zebrana w jednym miejscu :)
Pozostałe foty, które się nie zmieściły w tym wpisie można zobaczyć w mojej galerii Poolcampowej. Miłego oglądania.
P.S. Dzięki dla Ghati i Bando za pozowanie :) Obiecane sesje to nie były, ale za to nie uciekały mi sprzed obiektywu :) No i przepraszam, że chrapałem… ten wiek :D



























about 1 year ago
To co ja mam powiedzieć, jak chrapałem, “ten wiek”? ;)
Tak czy siak impreza świetna, a atmosfera u Ciebie w mieszkaniu — nawet bardziej niż świetna, po prostu ZA-JE-BIS-TA! Byle więcej takich imprez! :)