No słabo było. Deszcz, chłodnawo, ponuro i ogólnie nieprzyjemnie. W zasadzie całe “imprezy” skupiały się wokół Zamku Cesarskiego. Scena z jakimiś niemrawymi zespołami pod zamkiem, tabun stoisk z żarciem, a obok na Placu Mickiewicza kolejna mała scenka z licytacjami i DJ-em i wysyp mundurowych. Owszem, ci ostatni dali radę, byli główną atrakcją.
Na samym rynku za to więcej kwestujących dzieciaków niż spacerowiczów.
Przyznam, że nie wiem jak było później, bliżej Światełka Do Nieba. Nie dotrwałem. Zmokłem i poleciałem do domu. Ktoś ma jakieś uwagi?

Żarcia było sporo na straganach

Główną atrakcją były stoiska z jedzeniem. Większość oferowała to samo. Chleb ze smalcem i dodatkami.

Miłą odmianą był żurek z kuchni polowej i…

…grochówka z kuchni polowej przebierańców w mundurach w Drugiej Wojny

Muzyka nie porywała

Mundurowi i ekipy rekonstrukcyjne były główną atrakcją dla dzieciaków

Ci wojacy za to byli naprawdę ciekawi ;)

Niektórym WOŚP służyła jako sceneria sesji poślubnej.







